czyli 'na serio tak ciężko dostać się na chirurgię??'Wybaczcie moją nieco dłuższą niż zwykle nieobecność, ale przez kilka/naście/dziesiąt ostatnich dni byłem w trakcie przeprowadzania pod względem strategicznym ważnego dla rozwoju świata ekseperymentu metafizycznego. Powyższa (poniższa??) kropka jest symbolem stanu mojej psyche, do którego tak usilnie dążyłem. Starałem się mianowicie zniknąć i, będąc już znikłym (znikniętym??), popełnić samobójstwo siłą woli. Niestety... Udało mi się co prawda zredukować swoje ciało do niezbędnego przełyku, odbytu i szyszynki, lecz mój imperativus okazał się zbyt słaby... Zwolniłem co prawda akcję serca, ale... Dżiz... ale ja dzisiaj pier****!!Co u mnie??
Niiic ciee-ka-we go! Korzystam z ostatnich chwil najdłuższych (i jak się niestety okazało - najnudniejszych i najbardziej obfitych w problemy natury egzystencjonalnej) wakacji, trzymam zawzięcie kciuki za histologie, anatomie, fizjologie i inne shity, co już niedługo doprowadzi do martwicy tkanek i odpadnięcia połowy dłoni. PozatEm kompletuję martwy inwentarz do moich nowych włości. Dzisiaj na przykład ubiłem targ i od października będę szczęśliwym posiadaczem pomocy naukowej w postaci kompletu kości... Ojej! Ciiiiiiii! Ściany mają ucha! Kości z 'plastiku' :P... tjaaa... 100 % polietylen, mejd in czajna, muahaha... Trochę się tego zakupu obawiam, bo ryzykuję conocnymi odwiedzinami plastikowego ducha tych 'plastikowych' zwłok. Opcję samozłożenia się do kupy tego 'plastikowego' (heheheh) szkieletu, który to będzie próbował mnie udusić swojemi plastikowemi rencyma, uważam za mniej realną. Ale licho nie śpi. I ja chyba też będę miał z tym problemy, mając świadomość, co czai się w szafie. Ale zaraz... Przecież ja w nowym mieszkaniu nie będę miał szafy... A nie! Jest jedna! W moim 'urodziwym inaczej' przyszłym przedpokoju.
Co jeszcze?? Kupiłem zestaw noży ]:-> Komplet noży kuchennych po rozpakowaniu okazał się być nożem w liczbie sztuk dwóch. No ale przecież słowo 'komplet' brzmi marketingowo dumnie. Aha! I książki se kupiłem. Trochę chyba dużo dałem... A może nie..? 4 i pół jagiełły za atlas fotograficzny McMinna, pokserowane skrypty do anatomii, histo, chemii, wszystkie kartki z embrio, giełdy i ogólnie wszyTko wszyściuteńko to zdzierstwo?? Chyba nie... A za jakieś dwa tygodnie z targów książki na Ukrainie zostanie przywieziony dla mnie trzytomowy Sinielnikow.
Teraz idę się poudzielać towarzysko, zrobić lansu lansu i umiejętnie pod względem autoprezentacji pokreować swój wizerunek na nowym forumie www.kopernika.pl/
Do usłyszenia już z Krakowa?? Eeee... chyba jeszcze nie. Tak szybko mnie tam nie zobaczycie. Papa, mój Pamiętniczku.
środa, września 06, 2006
Kiedyś kupię nóż i powyżynam wszystkich wkoło...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


4 komentarze:
nareszcie udalo mi sie wejsc na Twojego bloga!! Ale pomerdane to na tym bloggerze ;//
Scooby Doo where r u?? ;D heh :) napisz co tam u Ciebie- zabili Cie w tym krakowie??:> Zaczynam sie już martwic :(
Jak za jakiś tydzień-dwa podłączą mi w końcu neta, to się odezwę. Na razie ogłaszam wszem i wobec, że żyję. Ledwo, ale... Bilans tygodnia ostatniego: anatomia 4, 4 i (chyba) niezaliczone ćwiczenia z histo, zszargane nerwy i hektolitr wypitej kawy. Ale coraz bardzij mi się na tych studiach podoba. Tylko embriologia mnie przeraża, ale o tym to już innym razem. Do zobaczenia niedługo :D
uff... zyje Moj Luby:D cale szczescie:) ja wlasnie zaliczylam moduly- anatomia ze wszytskich kosci rozniez 4, biologia 90% czyli 5:) i biofizyka 5:) wybieram sie do krakowa miedzy 27.10 a 5.11- dostalismy 10 dni wolnego z okazji dnia wszystkich swietych (tak sprawy zalatwia starosta Marta R.)wiec chce to owocnie wykorzystac:) tymczasem buzka:*
Prześlij komentarz