niedziela, marca 26, 2006


Zamiast wstępu

czyli preambuła :D

W tym miejscu - jak przystało na genialne, wiekopomne dzieło literackie ;) - powinna pojawić się natchniona inwokacja w heksametrze, jednak obawiam się, że wszelakie litanie, nieważne, czy skierowane do Allaha, Melpomene, Jehowy, Boga Ojca, Chucka Norrisa, Peruna Gromowładcy, Buddy czy do innej Siły Stwórczej, zabrzmiałyby fałszywie w ustach tak zbłąkanego i niereformowalnego agnostyka jak ja. Dlatego tesh daruję sobie wielkie elaboraty i powitam wszystkich Gości mojego królestwa staropolskim JOŁ!

Długo wahałem się, czy założyć ten blog. Bo niby po co miałbym się publicznie obnażać, stawać się uczestnikiem tego zbiorowego, opartego na podglądactwie widowiska... Wygrał jednak mój wrodzony ekshibicjonizm i zaszczepiony przez media 'syndrom BigBrothera'. Poza tym bardzo potrzebuję ostatnio jakiejś formy 'uzewnętrznienia się'. Kląć mężczyźnie nie przystoi, więc z dwojga złego wybrałem pamiętnik. Dlatego nie zdziwcie się, gdy komuś tutaj nawtykam, a innego złośliwie i sarkastycznie obsmaruję - w końcu każdy ma jakieś wady. A ja jestem przecież tylko facetem... :D

To mówiłem ja

Łysy

Brak komentarzy: